Tak Gordon zwiedzał Bachczysaraj (Бахчисарай/Bağçasaray). Urocze i specyficzne miasteczko. Wyżej wejście do pałacu chanów. Poniżej suweniry;) Po prawej popularne "oko proroka", talizman chroniący przed urokami. Minaret i pies.
Pies i broń biała.
I takie tam widoczki.
Mnich przy Monastyrze Uspieńskim.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bullterrier. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bullterrier. Pokaż wszystkie posty
sobota, 18 grudnia 2010
sobota, 20 listopada 2010
Krym I
Pies przegląda albumy i wspomina wakacje.
Zaczynamy fotorelację z Krymu.
Polska -> Ukraina: 1,40 h na przejściu granicznym. Z powrotem - 4 h. Celnik powiedział: " 4 godziny? Panie, błyskawica. Tamci stoją od wczoraj."
Wejście do ośrodka wypoczynkowego. Stylowe auto należy do gospodarza.
Wspólna kuchnia w ośrodku. Ukraińcy jedzą obiad na śniadanie, obiad i kolację, więc cały czas w kuchni coś się działo. Na pierwszym planie Ryżyk, ośrodkowy terrorysta.
Pośród bajzlu da się zauważyć kilka lokalnych specjałów. Z tyłu w ciemnej butelce - kwas chlebowy Jaryło, wg mnie najbardziej w smaku zbliżony do beczkowego kwasu. Na półmisku z przodu ponoć krymskie danie, jak dla mnie naleśniki z serem, oraz kulki z tegoż sera. w centralnym punkcie kompozycji pieprzowy Nemiroff (0,5 l = 8 pln). Na przedzie Gordon po spożyciu.
Słodycze charakterystyczne dla Krymu. Z tyłu pachlawa turecka - coś w rodzaju ciasta francuskiego z orzechami, ociekające miodem. W środku orieszki :), wafelek wypełniony masą kajmakową. Po prawej pachlawa indyjska - ciasto jak na słone paluszki, oblane miodem i posypane sezamem. Nie da się zjeść więcej niż jednej n raz. No i po bokach coś, co nazywaliśmy 'świeczki'. Orzechy w twardej polewie, wygląda jak świeczka i smakuje (przypuszczam) identycznie.
Na zdjęcie załapały się też doskonałe bakłażany w oliwie, a za nimi, posypane paseczkami marchewki... No właśnie, co to do cholery było? Pani na bazarze powiedziała nam, że to jakaś fasola. Jedna z lepszych rzeczy jakie zdarzyło mi się zjeść, jeśli więc ktoś rozpoznaje, proszę o info:) Aha, po prawej krewetki. Gordon gardzi daniami mięsnymi, więc są bohaterami drugiego planu. Jednak niektórzy zwariowali na ich punkcie (i na punkcie ich ceny) i pochłonęli ich ogromne ilości podczas tego wyjazdu.
Plaża roi się od sprzedawców. Oferują: rybę suszoną, krewetki na wagę (zagrycha do piwa, ponoć całkiem niezła), wędzone (kapczonyje:)) kalmary, kukurydzę oczywiście (w oryginale malodzienkaja socznaja kukuruza), no i pierożki z serem, marchewką, czym tam chcesz; smażone na głębokim tłuszczu. Dodatkowo każdy sprzedawca ma swoje metody marketingowe. Niektórzy wyśpiewują swój asortyment. Ten ze zdjęcia mówił wiersze o swoich pierogach i o każdym plażowiczu z osobna.
Tak, plaże na Krymie są kamieniste. Kilka metrów plaży od brzegu pokrywają małe otoczaki, dalej jest już drobny żwirek. Jeśli nie jesteś miłośnikiem chodzenia po rozżarzonych węglach, polecam japonki. Da się w nich nawet pływać.
Zaczynamy fotorelację z Krymu.
Polska -> Ukraina: 1,40 h na przejściu granicznym. Z powrotem - 4 h. Celnik powiedział: " 4 godziny? Panie, błyskawica. Tamci stoją od wczoraj."
Wejście do ośrodka wypoczynkowego. Stylowe auto należy do gospodarza.
Wspólna kuchnia w ośrodku. Ukraińcy jedzą obiad na śniadanie, obiad i kolację, więc cały czas w kuchni coś się działo. Na pierwszym planie Ryżyk, ośrodkowy terrorysta.
Pośród bajzlu da się zauważyć kilka lokalnych specjałów. Z tyłu w ciemnej butelce - kwas chlebowy Jaryło, wg mnie najbardziej w smaku zbliżony do beczkowego kwasu. Na półmisku z przodu ponoć krymskie danie, jak dla mnie naleśniki z serem, oraz kulki z tegoż sera. w centralnym punkcie kompozycji pieprzowy Nemiroff (0,5 l = 8 pln). Na przedzie Gordon po spożyciu.
Słodycze charakterystyczne dla Krymu. Z tyłu pachlawa turecka - coś w rodzaju ciasta francuskiego z orzechami, ociekające miodem. W środku orieszki :), wafelek wypełniony masą kajmakową. Po prawej pachlawa indyjska - ciasto jak na słone paluszki, oblane miodem i posypane sezamem. Nie da się zjeść więcej niż jednej n raz. No i po bokach coś, co nazywaliśmy 'świeczki'. Orzechy w twardej polewie, wygląda jak świeczka i smakuje (przypuszczam) identycznie.
Na zdjęcie załapały się też doskonałe bakłażany w oliwie, a za nimi, posypane paseczkami marchewki... No właśnie, co to do cholery było? Pani na bazarze powiedziała nam, że to jakaś fasola. Jedna z lepszych rzeczy jakie zdarzyło mi się zjeść, jeśli więc ktoś rozpoznaje, proszę o info:) Aha, po prawej krewetki. Gordon gardzi daniami mięsnymi, więc są bohaterami drugiego planu. Jednak niektórzy zwariowali na ich punkcie (i na punkcie ich ceny) i pochłonęli ich ogromne ilości podczas tego wyjazdu.
Plaża roi się od sprzedawców. Oferują: rybę suszoną, krewetki na wagę (zagrycha do piwa, ponoć całkiem niezła), wędzone (kapczonyje:)) kalmary, kukurydzę oczywiście (w oryginale malodzienkaja socznaja kukuruza), no i pierożki z serem, marchewką, czym tam chcesz; smażone na głębokim tłuszczu. Dodatkowo każdy sprzedawca ma swoje metody marketingowe. Niektórzy wyśpiewują swój asortyment. Ten ze zdjęcia mówił wiersze o swoich pierogach i o każdym plażowiczu z osobna.
Tak, plaże na Krymie są kamieniste. Kilka metrów plaży od brzegu pokrywają małe otoczaki, dalej jest już drobny żwirek. Jeśli nie jesteś miłośnikiem chodzenia po rozżarzonych węglach, polecam japonki. Da się w nich nawet pływać.
piątek, 29 października 2010
poniedziałek, 4 października 2010
Start.
Mały pies rusza w świat.
Oto Gordon:
Gordon zwiedza (jak go ze sobą zabiorą), poznaje miasto (na literę W.), próbuje różnych potraw (bezmięsnych, skoro kiełbasa nie dla psa). Choć niezbyt urodziwy, budzi sympatię.
Mały-wielki pies zaprasza do odwiedzin.
Oto Gordon:
Gordon zwiedza (jak go ze sobą zabiorą), poznaje miasto (na literę W.), próbuje różnych potraw (bezmięsnych, skoro kiełbasa nie dla psa). Choć niezbyt urodziwy, budzi sympatię.
Mały-wielki pies zaprasza do odwiedzin.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

























